Kategoria: Uncategorized

  • PRZY ZIELONEJ BRAMIE KOŃCZY SIĘ FLIS

    A przynajmniej kończył się te czterysta lat temu z hakiem, pisał o tym Klonowic. Nie mamy haka, ale uznaliśmy, że symboliczne zakończenie naszego spływu powinno też tam się odbyć. I odbyło się – rano zrobiliśmy sobie jeszcze pół godziny przyjemności na krótką wyprawę pod Zieloną Bramę, minęliśmy równie Zielony Most, zatoczyliśmy koło i popłynęliśmy na…

  • ZARAŻENI DROGĄ KROPELKOWĄ, CZYLI WISŁA SIĘ KOŃCZY, ALE I ZACZYNA

    Przybijając, w niemałym pośpiechu, do ostrogi pomyślałam sobie – ech, no tak. Ostroga – kamienie i trawa, zero śladów, kilometr za mostem, który huczy, niedaleko domostw – no nie będzie to magiczna noc… A Wisła na to: potrzymaj mi trzcinę! Zaczął się nieprawdopodobny spektakl zachodu słońca – ponieważ nasza ostroga leżała w zagłębieniu bardzo łagodnego…

  • DZIKIE REGATY, PTAKI LICZONE W KILOMETRACH I PRZEŁOMY, PRZEKOPY TUDZIEŻ INNE ELEMENTY

    I znowu Wisła! To jednak uzależnia, jej bohu. Strach się bać, co będzie zimą. A jeszcze większy – co będzie jesienią, bo jak nam tak odbije, że zaczniemy mieć ochotę na pływanie w listopadzie bez względu na pogodę, to ja uprzejmie dziękuję z góry. Póki co. Udało się wypłynąć, choć opady w Tczewie przez ostatnie…

  • O HOLENDER! PĘKATY LEJTAK, SPOKÓJ ŻUŁAW I LEPIEJ MIEĆ NIŻ NIE MIEĆ

    Dzień leniwy, dzień przyjemny, spędzony w hotelu (w odróżnieniu od dni cudownych spędzanych na Kropli). To znaczy na początku tak spędzony, bo lejący rano deszcz zrobił sobie przerwę, więc poszliśmy w Tczew. Niepozorny z nazwy Wiatrak Tczewski okazał się bardzo wart spaceru – to wiatrak typu holenderskiego („holender”), najpewniej z II połowy XIX w., około…

  • ŚLEDZTWO, GOTYK ZADBANY I GOTYK ZAGROŻONY, FABRYKA SZTUK – CZYLI TCZEW, JAKI JEST

    No dobrze, co prawda lało, ale nie zaspaliśmy, więc koniec końców stwierdziliśmy, że deszcz zaraz przestanie padać (zgodny był i przestał), zatem pora na śledztwo mostowe. No i wyniki są naprawdę obiecujące, a stan faktyczny – delikatnie mówiąc – daleko odbiega od plotki, o której pisałam. Most zamknięto dla ruchu w 2011 r. z powodu…

  • JEŹDŹCY WIRÓW, NIEZNANE (NAM) WSIE Z GOTYKIEM, CZAJKI I KOLEJNY MOST, TYM RAZEM PATCHWORKOWY

    Wiem, wiem, że się powtarzam, ale: Perspektywa zbliżającego się końca zaczyna nas pomalutku gdzieś podgryzać smuteczkiem. Ale na razie wypieram tę myśl. Jest cudownie i tego się trzymajmy. Dziś sierpień pokazał nam, że jednak umie być letnim, w najlepszym rozumieniu tego słowa. Nie cieszyło nas, że płynęliśmy niesamowicie szybko, po raz kolejny rozważając genialne skutki…

  • KARUZELA ŚW. PIOTRA, STARE NOWE, GNIEW I WĘDRUJĄCY MOST. TUDZIEŻ BIAŁA GÓRA

    No więc wiemy, że pluskał wir. A właściwie nie wir, tylko duża komórka recyrkulacyjna, oddzielona od głównego nurtu warstwą ścinania. Po naszemu, od wczoraj, Karuzela św. Piotra. Zmierzyłam łachę parokrokami, przyjmując, zgodnie z dawną zasadą, że parokrok to ca 1,5 m. Długość łachy to ok, 60 m, natomiast karuzela była wyraźnie większa. Na granicy nurtu…

  • WIR TO, CZY RYBA, CZYLI DYLEMATY POBURZOWO-ŁACHOWE

    Test bielizny wypadł pozytywnie. Znaczy, bo Damian zapomniał napomknąć, chodziło o bieliznę termiczną, bowiem, sierota, zapomniałam zabrać ze sobą merynosów. Swoją drogą to nieźle, że w nocy temperatura spada do 10ºC. Rozumiem, sierpień, krótsze dni, ale no jednak? Sapienti sat.Ale kryzys zażegnany. Poranne pakowanie tym razem było dość wymagającym zadaniem, bo kąt nachylenia pochylni (nie…

  • FLIS, ŻEBERKA I POLICHROMIE

    Grudziądz. Cóż to za fantastyczne miasto! Wczoraj Damian, zgodnie z ówczesną prawdą, napisał, że prawie go nie znamy. Dziś, po dobie mniej więcej, znamy je już znacząco lepiej i jesteśmy nim szczerze zachwyceni. Stare mury, ruiny zamku, spichrze, muzea (a szczególnie jedno, ale o tem – potem), XIII-to wieczna fara św. Mikołaja, panorama Wisły –…

  • HYDROTECHNIKA, KRYZYS, MOWA WISŁY, I PTASIE SZALEŃSTWO

    Cóż to był za dzień! Pełen wrażeń – byłby idealny, gdyby nie uporczywy, równy, miarowy i dość silny deszcz. Na szczęście nie od rana. Rano bowiem było przepiękne, słoneczne, odkryło nowe ślady i potwierdziło, że czarny łepek pływający wzdłuż łachy tuż za Kroplą należał do wydry. Która dodatkowo urządziła sobie istną ucztę z małż. Odwiedził…

  • DESZCZE DOŚĆ SPOKOJNE, WIRY I WIRKI, NIETOPERZE I NOCNE ŻYCIE ŁACHY

    No cóż, kiedyś to musiało nastąpić – deszcz nie był tak miły, by padać w nocy, ale za to obowiązkowy, by padać. Akurat jak ruszyliśmy. Nie jest to najfajniejsza rzecz – chciałam napisać „pod słońcem”, ale raczej pod brakiem słońca, zwłaszcza, gdy do tego pojawi się wiatr i falka od dziobu. Ale co tam, daliśmy…