Grudziądz. Cóż to za fantastyczne miasto! Wczoraj Damian, zgodnie z ówczesną prawdą, napisał, że prawie go nie znamy. Dziś, po dobie mniej więcej, znamy je już znacząco lepiej i jesteśmy nim szczerze zachwyceni.

Stare mury, ruiny zamku, spichrze, muzea (a szczególnie jedno, ale o tem – potem), XIII-to wieczna fara św. Mikołaja, panorama Wisły – to naprawdę rzeczy, dla których bardzo warto tu zawitać. A może nawet bardziej niż bardzo.

Dzień zaczęliśmy jak zwykle ostatnio, to znaczy śniadaniobiadem (brzmi to znacznie lepiej niż „brunch”), w znakomitej restauracji LOFT, którą polecamy z entuzjazmem i pełnymi brzuszkami. Od jajecznicy do bezy z kremem mascarpone i owocami – wszystko przepyszne. Żeberka szalenie. A schabowy – hm… wspólnie zjedliśmy pół, drugą połowę unosząc ze sobą na jutrzejsze śniadanie. I nie będzie ono skromne 😉

Ale od żeberek do flisu niedaleko – coś ze sto metrów mniej więcej. Muzeum Historii Handlu Wiślanego to adres, który nie może umknąć nikomu, kogo choć trochę interesuje Wisła, historia, opowieści i dobrze spędzony czas.

Fenomenalnie zrobione, nowoczesne, interaktywne, przeciekawe – to pierwsze określenia, które mi się nasuwają.

Fantastycznie poprowadzona gawęda o tym, jak się kiedyś żyło, pracowało, zarabiało. Doskonałe, choć jak dla mnie ciut za krótkie, historie, świetnie ułożone multimedia pozwalające na zagłębienie się w co bardziej interesujące (czytaj: wszystkie) tematy, fajna ekspozycja.

Filmy, nagrania, makiety i eksponaty doskonale dobrane, świetnie pokazane, wygodnie, intuicyjnie i wciągająco.

Urzekły mnie poduszki – do siedzenia, dla dzieci, bo i dla nich są tam fajne zajęcia – w kształcie rzecznych kamieni, tak udatnie zrobione, że pierwsza myśl brzmi „jak to TAKIE wielkie?? Zawsze widywałam je wielkości orzecha włoskiego!”. A wszystko w zabytkowych murach równie zabytkowego spichrza.

Polichromie – o, to jest dopiero temat!
Nie mogliśmy ominąć średniowiecznej fary, a dzisiejszej Bazyliki kolegiackiej św. Mikołaja. Powstała na przełomie XIII i XIV w., w swojej historii przeszła ciąg katastrof i odbudów, aż ciężko zniszczona i spalona w 1945 r., po paru latach, w 1946-49, doczekała się odbudowy. Jednak prace nad jej historią i pozostałościami nie zakończyły się tak szybko, bo ostatnie były zakończone – niezwykle ciekawie – w 2024 roku zaledwie.
Dotyczyły one niezwykłych pozostałości średniowiecznych (według wcześniejszych danych) polichromii na dwóch filarach międzynawowych. Otóż, co pasjonujące i zostało właśnie udokumentowane, są to pozostałości historii niemal 600 lat! Są tam warstwy malunków pochodzących z różnych epok. To, co widać na zdjęciach to nie jest „niedokończona praca”, to świadome pozostawienie zachowanych malowideł z różnych lat i wieków, pozostawione celowo czytelne nawarstwienia, zamiast próby odtworzenia pełnych malowideł.

I z przekonaniem stwierdzam, że – w moich oczach – najciekawszym zabytkiem fary nie są ani obrazy, ani ołtarze, lecz filar – palimpsest, na którym zachowały się kolejne przykłady dekorowania tego samego wnętrza od końca XIV do XVII wieku, a także ślady tego, jak wieki XX i XXI próbowały odczytać i ocalić te warstwy.

pasjonująca zagadka, droga niemal detektywistycznych działań i wielki sukces badaczy.
A dla zwiedzających – powód szczerego wzruszenia i refleksji nad czasem, sensem i tym, co pozostanie po nas.
***********************
Uwielbiam centra handlowe.
Zawsze się staram odwiedzić jakieś w odwiedzanym mieście.
Po wejściu od razu się uspokajam, chodzę, uśmiecham się i przekazuję znak pokoju.
Jak się jednym nie nasycę, to jadę do następnego i tak też było dzisiaj, ale kurteczki jakieś na zmianę mamy.
Natomiast Grudziądz jest przy tym niebieski.

Dziś wreszcie dotarła do paczkomatu bielizna, którą zamówiłem dla żony i dziś będzie testowana.

Dodaj komentarz